Marlena Happach, Architekt Miasta: Specustawa Mieszkaniowa to plaster na złamaną nogę

Marlena Happach, Architekt Miasta: Specustawa Mieszkaniowa to plaster na złamaną nogę

Dodano: 

Jeżeli nie trzeba pokryć planami miejscowymi całej Warszawy, to ile procent musi je mieć, aby uznali Państwo, że praca jest wykonana?

Kiedy przekroczymy poziom 50 proc., to będzie bardzo dobrze, a z każdym kolejnym procentem coraz lepiej. Równie ważnym priorytetem jest opracowanie nowego studium. To, na którym pracujemy w tej chwili, jest już bowiem częściowo nieaktualne, a każdy nowy plan musi być zgodny ze studium. Zanim pokryjemy miasto planami, musimy koniecznie mieć nowe studium.

A co ze ścisłym centrum Warszawy? Pomysłów na zagospodarowanie okolic Pałacu Kultury i Nauki było w ostatnich latach co najmniej kilka. Czy wiadomo, jak to miejsce będzie wyglądać?

Pomysłów na nowe funkcjonowanie placu faktycznie jest bardzo dużo i ewoluują one z czasem, odzwierciedlając zmieniające się potrzeby mieszkańców i świadomość projektantów. Na przykład plan miejscowy uchwalony w 2010 roku nie respektował zupełnie spuścizny socrealistycznej, bo takie były wtedy nastroje – obecnie tendencje są odwrotne. Próbuje się podkreślać tożsamość tego miejsca. Problemem nie jest brak pomysłów czy wizji. Brakuje raczej pewnych regulacji, które pozwoliłyby na ich realizację. Pierwszym dość oczywistym problemem jest wciąż niezakończona reprywatyzacja. Sprawy dotyczące gruntów w obrębie Pałacu Kultury i Nauki cały czas się toczą. Nie da się więc realizować projektów na działkach, co do których istnieją wątpliwości prawne. Drugi bardzo trudny temat to konieczność uregulowania własności warstwowej. Duża część Placu Defilad to ciąg wzdłuż Alei Jerozolimskich. Na całej tej długości, pod ziemią, ciągnie się linia średnicowa PKP. W obecnej sytuacji nie można postawić budynków nad tunelami kolejowymi, ponieważ ich konstrukcja tego nie wytrzyma. Rodzą się więc pytania – kto powinien odpowiadać za remont tuneli, który determinuje postawienie budynków na placu? Do kogo powinny należeć budynki? A kto odpowiada i powinien odpowiadać za ten teren dzisiaj, kiedy budynków tam nie ma, trzeba jednak dbać o zieleń, sprzątać i naprawiać chodniki?

Pomysłów na zagospodarowanie Placu Defilad pojawia się dużo, ponieważ jest to bardzo medialny temat. Wizualizacje, które powstają przy tej okazji, dobrze wyglądają w prasie. Nikt nie łamie sobie jednak głowy nad tym, jak do tego doprowadzić. Nie ma też jak dotąd jednoznacznej akceptowanej społecznie odpowiedzi na pytanie, jak powinien wyglądać Plac Defilad. Wielki plac się nie sprawdził – to już wiemy. Podobny los czeka te wszystkie gigawizje – megatargowiska, megaparkingu i gigaparku. Plac Defilad może powrócić do życia tylko jako zdrowy, a więc zróżnicowany, wielofunkcyjny fragment miasta. Musimy stworzyć przestrzeń, która naturalnie będzie przyciągać mieszkańców swoją różnorodnością. Połączyć różne funkcje, które będą ze sobą współgrały. Nie brzmi to tak medialnie, jak wielki park centralny, ale moim zdaniem to najlepsze rozwiązanie. Dobrze zaprojektowana przestrzeń to parki, skwer, place, ale też pierzeje oraz usługi, które je obsługują. Te usługi muszą mieścić w budynkach. Jeżeli nie stworzymy tam silnych funkcji, to plac nadal będzie świecił pustkami.

Trzeba na to patrzeć jak na układanie puzzli, które muszą do siebie pasować. Takie puzzle to Park Świętokrzyski, który wymaga gruntownej rewitalizacji, nowy pawilon Emilia, Skwer Sportów Miejskich, który będzie tu realizowany, Plac Centralny, na którego wykonanie finalizujemy właśnie konkurs, Teatr Rozmaitości i Muzeum Sztuki Nowoczesnej, jako dwa budynki, które, moim zdaniem, wymagają lustrzanego odbicia przeciwległej pierzei, tak by nie były fragmentem kompozycji wyrwanym z kontekstu. Takich elementów układanki jest wiele, a wszystkie muszą ze sobą współgrać. Potrzebne jest także zrealizowanie przejścia łączącego stację metra Centrum i Dworzec Warszawa-Śródmieście. Powinno być to wygodne dla podróżnych, zadaszone przejście z szybkim chodnikiem znanym np. z lotnisk, ale także przejście, które nie wymaga zejścia do podziemi, które będzie łatwo dostępnym przejściem w poziomie miasta. Projekt, który jest obecnie realizowany, tak zwana Aorta Warszawska, pilotowany przez Zarząd Gospodarowania Zielenią, zakłada również ukwiecenie tego miejsca.

Jeśli chodzi o ciąg wzdłuż Alei Jerozolimskich, jest to doskonała ulica handlowa. Może pełnić taką funkcję jak Unter der Linden w Berlinie czy Oxford Street w Londynie. Jest to miejsce, gdzie powinny powstać domy handlowe z butikami prestiżowych marek.

Plac Defilad to także ul. Marszałkowska i realizowany obecnie projekt Zielona Marszałkowska. Należy stworzyć tam ścieżkę rowerową, której fragmentu właśnie tutaj w samym centrum miasta, brakuje. Na Rondzie Dmowskiego stworzymy przejścia naziemne. W dłuższym horyzoncie planowana jest także zmiana ronda w zwykłe skrzyżowanie.

Zmieniliśmy podejście do rewitalizacji tej przestrzeni. Kiedyś chcieliśmy zmienić wszystko na raz. Obecnie skupiamy się na kolejnych krokach, zmieniamy okolicę centrum fragmentami. Pamiętamy jednak o tym, jak ma wyglądać końcowy obraz, który chcemy z tych puzzli ułożyć.

A co z drugą stroną Marszałkowskiej?

Obecnie zajmujemy się planem miejscowym Ściany Wschodniej. Odbudowana jest Rotunda, lada dzień otwieramy Pawilon Zodiak. Rozdzielenie Placu Defilad i tej części miasta ul. Marszałkowską w formie arterii komunikacyjnej zamiast miejskiej ulicy jest dla tego miejsca zabójcze. Konieczne jest przywrócenie przejścia przez ulicę Marszałkowską na osi ulicy Złotej. Obecnie odbywa się to przez bardzo zapętlone przejście podziemne zrealizowane jeszcze podczas budowy stacji metra Centrum.

„W zdrowej miejskiej tkance oprócz szklanych domów musi być też miejsce dla przestrzeni publicznej, skwerów i szpalerów drzew”

Mówi się o tym, że centrum miasta powinno być bardziej dla mieszkańców i turystów niż dla samochodów. Czy faktycznie idziemy w kierunku zwężania ulic, tworzenia ścieżek rowerowych i pasów zieleni, jak np. na Świętokrzyskiej?

Kierunek budowania miast dla ludzi, a nie aut to kierunek nieunikniony. Wystarczy porównać Warszawę do Londynu, Paryża, Berlina czy Sztokholmu. Jest jednak wiele czynników, które muszą się złożyć, aby takie działanie miało sens i zostało przyjęte ze zrozumieniem. Nie możemy po prostu zakazać samochodom wjazdu do centrum. Musimy zdecydowanie poprawić dostęp do centrum za pośrednictwem komunikacji zbiorowej. Musimy także stworzyć więcej ukrytych pod ziemią miejsc parkingowych. Część osób musi się bowiem dostać w te okolice samochodem. Ważne jest również pewne uregulowanie przepisów. Nie może być tak, że za brak opłaconego parkometru zapłacimy dużo mniejszy mandat niż za brak biletu w metrze. Myślę, że ta dysproporcja powinna być zupełnie odwrotna. Nie możemy jednak działać wyłącznie za pomocą kar. Musimy też jasno pokazać zalety i korzyści.

Obecnie, projektując miasto, mocno myślimy o klimacie i jakości powietrza. Obecność wysokiej zieleni w tkance miasta, która ma dużo betonu i powierzchni nieprzepuszczalnych, jest właściwie jedynym sposobem, aby zapobiegać smogowi.

Co Pani sądzi o takich miejscach jak Rondo Daszyńskiego? Czy da się zapanować nad tak dynamicznie rozwijającymi się regionami miasta?

Staramy się, aby to miejsce stało się atrakcyjne nie tylko z dystansu i w rysunku „skyline'u”, ale także z punktu widzenia przechodnia. Ulica Towarowa, która przebiega po śladzie dawnych wałów Lubomirskiego, zawsze oddzielała miasto od przedmieść, nigdy nie była prawdziwym fragmentem miasta. Bardzo atrakcyjne budynki, które tam obecnie powstają, dobrze prezentują się na zdjęciach, ale niekoniecznie sprzyjają poprawie jakości przestrzeni wokół. Trzeba również pamiętać o tym, że przy tak wysokiej zabudowie powstają ciągi powietrzne, tworzące duży dyskomfort. Nie da się nie zauważyć, że przy najwyższych budynkach w tej okolicy wiatr wyrywa gazety z rąk. Jest to też jeden z regionów potencjalnej wyspy ciepła w mieście. Dlatego przypominamy inwestorom, aby odpowiednio zadbali o rozmieszczenie lokali usługowych w parterach budynków i zaplanowali atrakcyjne otoczenie. Obecnie planowane i realizowane budynki oferują już zupełnie inną jakość przestrzeni przyziemia. Musimy też dbać, aby różnorodność funkcjonalna tego miejsca była zapewniona pod każdym kątem. To bardzo ważne, by nie stworzyć kolejnego biurowego getta w mieście. W zdrowej miejskiej tkance oprócz szklanych domów musi być też miejsce dla przestrzeni publicznej, skwerów i szpalerów drzew, sklepów, restauracji i usług. Nie planujemy też już mono funkcyjnych dzielnic, gdzie albo się mieszka, albo się pracuje.

Czytaj także