Miasteczka widma, czyli podwójna strata

Miasteczka widma, czyli podwójna strata

Dodano: 
Wałbrzych (fot. Wikipedia)
Depopulacja oznacza odpływ jednostek, które mogłyby przyczynić się do rozwoju miejsca urodzenia i wychowania. Aby tych ludzi zatrzymać, nie wystarczy zapewnić im dobrze płatnej pracy – mówi prof. Piotr Szukalski.

W ostatnich wyborach samorządowych w 246 miejscach w Polsce w wyborach na wójta, burmistrza lub prezydenta startował tylko jeden kandydat. W czterech nie zgłosił się żaden. Jak to można wytłumaczyć?

W ogóle mnie to nie dziwi. W Polsce mamy dużo niewielkich gmin, gdzie mieszka 2-3 tys. mieszkańców. To małe społeczności, gdzie ze świecą można szukać liderów mających pomysł na siebie i gminę, wykształcenie, odpowiednie przygotowanie, chcących się udzielać publicznie. W większych gminach nie jest wcale lepiej, bo ci najbardziej przedsiębiorczy, najlepiej wykształceni wyjeżdżają w poszukiwaniu atrakcyjniejszych miejsc do życia, powodując nasilanie się zjawiska depopulacji.

Czym jest depopulacja i jakie są jej pierwsze symptomy?

Depopulacja to zmniejszanie się – przy braku zdarzeń nadzwyczajnych, jak wojny, kataklizmy itp. – liczby ludności zamieszkującej określony teren pod wpływem albo przewagi liczby zgonów nad liczbą urodzin, albo migracji, albo obu tych czynników jednocześnie. Na ziemiach polskich pierwsze symptomy depopulacji w skali lokalnej były widoczne już w XIX w. Wyludniała się np. Suwalszczyzna, a zwłaszcza jej część, która obecnie znajduje się na terenie Litwy, wyludniały się dawne Prusy Wschodnie, a także pogranicza dzisiejszych województw: wielkopolskiego, zachodniopomorskiego i pomorskiego. Około 70 proc. gmin wiejskich w Polsce doświadcza depopulacji od lat 70. XX w. Nie było tego może tak wyraźnie widać w skali województw, bo ludzie przenosili się głównie do pobliskich miast. Dziś wyludnianie się dużych jednostek administracyjnych – województw, takich jak: łódzkie, opolskie i śląskie – stało się faktem. Aktualne prognozy GUS, z 2014 r., mówią, iż w ciągu najbliższych lat wzrost liczby mieszkańców dotyczyć będzie jedynie trzech województw: mazowieckiego, małopolskiego i pomorskiego. Choć prędzej czy później i one osiągną demograficzne maksimum, po którym ma się rozpocząć spadek liczby mieszkańców. Jednocześnie w tej prognozie znaleźć można przypadki województw tracących w następnym XX- -leciu po 10 proc. ludności, a do połowy wieku – 20 proc. To łódzkie, świętokrzyskie, lubelskie i opolskie. Jeśli chodzi o mniejsze jednostki administracyjne, jak powiaty i gminy, prognozuje się spadek liczby ludności na jeszcze większą skalę. W ekstremalnych przypadkach nawet o 30 proc. Na przykład do roku 2050 na Opolszczyźnie powiaty: głubczycki, kędzierzyńsko-kozielski i nyski, odnotują spadek ludności o ponad 30 proc.

Więcej możesz przeczytać w 2/2018 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0