Coraz ciężej o własne cztery kąty. Jak wyglądać będzie rynek nieruchomości po COVID-19?

Coraz ciężej o własne cztery kąty. Jak wyglądać będzie rynek nieruchomości po COVID-19?

Dodano: 
Coliving
Coliving / Źródło: Colivia
Ciasne, ale własne – cztery kąty to wciąż marzenie milionów Polaków. Marzenie, którego realizację będą musieli odłożyć na później, dużo później. Na skutek pandemii banki mocno zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów mieszkaniowych. Czy upodabniamy się do naszych sąsiadów, Niemców, których mniej niż połowa posiada własne mieszkanie?

Koronawirus coraz rzadziej pojawia się na pierwszych stronach gazet. Zamiast niego eksperci wykorzystują inny wyraz rozpoczynający się na tę samą literę: kryzys. Wyniki badania, jakie przeprowadziła firma McKinsey, pokazują ponury obraz jego skutków. Prawie dziewięciu na dziesięciu zapytanych menedżerów twierdzi, że ich krajowe gospodarki są w gorszym stanie niż sześć miesięcy temu. Analitycy z McKinsey prowadzą takie badania regularnie. Z historycznych danych wynika, że tak źle nie było od czasu kryzysu finansowego z 2008 r. O tym, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem, świadczy fakt, że aż 52 proc. respondentów globalnego badania Economic Conditions Snapshot ocenia, że warunki gospodarcze uległy znacznemu pogorszeniu. Jeszcze w marcu 2020 roku takich głosów było zaledwie 10 proc.

Ma to przełożenie na zachowanie sektora finansowego, głównie banków, które po cichu zmieniły swoją strategię udzielania kredytów hipotecznych i pożyczek na o wiele bardziej restrykcyjną i zachowawczą. – Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, w czerwcu liczba zapytań o kredyty hipoteczne spadła o 1/4 w porównaniu z rokiem ubiegłym. Niepewność wkradła się w serca wielu Polaków, którzy z niepokojem spoglądają w przyszłość. Wiele osób straciło pracę lub doświadczyło redukcji wynagrodzenia. Pozostaje również kwestia polityki bankowej, która w ostatnim czasie mocno się zmieniła – mówi Marta Telenda, prezes zarządu firmy Colivia, która świadczy usługi w obszarze colivingu.

Kredyt to w Polsce najpopularniejsza metoda finansowania zakupu nieruchomości. Jak pokazują dane z raportu AMRON-SARFiN, w 2019 r. na naszym rynku banki udzieliły ponad 225 tys. kredytów hipotecznych. Ubiegły rok okazał się pod tym względem rekordowy. Również suma zaciągniętych zobowiązań była imponująca i wyniosła prawie 63 mld zł. Wartości te wzrosły w porównaniu z 2018 r. odpowiednio o 6 proc. i 16 proc.

Pandemia nieufności

– Wiele banków zaostrzyło swoje kryteria, ograniczając akceptowalne źródła dochodu we wnioskach o kredyt hipoteczny. Osoby zatrudnione na podstawie umowy o dzieło bądź zlecenia mogą dziś pomarzyć o pozytywnej decyzji kredytowej. Spora część takich wniosków nie jest już nawet rozpatrywana – twierdzi Telenda. Niewiele korzystniej wygląda sytuacja osób prowadzących własną działalność gospodarczą, również w ramach samozatrudnienia. Także wobec nich banki mocno zaostrzyły kryteria przydzielania kredytów, wydłużając minimalny czas prowadzenia firmy. Wymagane są również dodatkowe dokumenty lub wyższe przychody.

Zmiany dotknęły także minimalny wkład własny, jaki wymagany jest do zaciągnięcia kredytu na zakup nieruchomości. Mimo że w 2020 r. w teorii wynosił on 20 proc., to klienci często wpłacali połowę tej wartości, tj. 10 proc., a pozostałą część zabezpieczali ubezpieczeniem niskiego wkładu.

Równocześnie banki skutecznie zniechęcają do zaciągania hipotek rekordowo wysoką marżą, która już na samym początku kontaktu ze światem finansowania zewnętrznego potrafi zabić cały entuzjazm. Niewielkie to pocieszenie, że stopa WIBOR jest obecnie bardzo niska, gdyż jej zmienny charakter może zwiastować poważne podwyżki w przyszłości, a co za tym idzie – wzrost miesięcznej raty, jaką płaci kredytobiorca.

Czytaj także

 0