Podatek katastralny. Ministerstwa odcięły się, ale między wierszami możemy wyczytać jego zapowiedź

Podatek katastralny. Ministerstwa odcięły się, ale między wierszami możemy wyczytać jego zapowiedź

Dodano: 
budowa
budowa / Źródło: Pixabay
Ministerstwo Rozwoju nie prowadzi prac nad podatkiem katastralnym – zapewnił resort po tym, jak pojawiły takie doniesienia. W podobnym tonie wypowiedziało się Ministerstwo Finansów. W tych oświadczeniach jest jednak coś, co może budzić niepokój firm, które hurtowo kupują mieszkania, by odsprzedać je z zyskiem.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapewniło w komunikacie, że nie pracuje nad specjalnymi zasadami opodatkowania mieszkań kupowanych w celach inwestycyjnych. Podobne zapewnienie wystosowało Ministerstwo Finansów. To reakcja na sugestie, jakoby rząd pracował nad daniną uzależnioną od wartości katastralnej nieruchomości w ramach tarczy antylichwiarskiej.

"Rząd nie planuje wprowadzenia podatku katastralnego. Informacje, które pojawiają się w przestrzeni medialnej są nieprawdziwe" – zapewniło w środę na Twitterze Ministerstwo Finansów.

Ministerstwo Rozwoju: dostrzegamy problem, analizujemy

Z kolei Ministerstwo Rozwoju napisało, że monitoruje sytuację na rynku mieszkaniowym i analizuje różne rozwiązania. „W zakresie swojej właściwości potwierdzamy, że dostrzegamy problem tzw. pustostanów, czyli mieszkań kupowanych wyłącznie w celach inwestycyjnych, które nie są przez nabywcę ani zamieszkiwane, ani wynajmowane. Analizujemy też kwestia tzw. flippingu, czyli nabywania mieszkań w celu ich szybkiej sprzedaży po wyższej cenie. Nie ma jednak żadnych planów wprowadzania podatku katastralnego”.

To reakcja na pojawiające się w przestrzeni publicznej doniesienia, że w przyszłości możemy się spodziewać nowych zasad opodatkowania mieszkań kupowanych nie po to, by w nich zamieszkać albo wynająć, lecz odsprzedać z zyskiem. Określa się je mianem pustostanów, gdyż stoją puste do czasu, gdy właściciel – z reguły zagraniczny fundusz inwestycyjny – uzna, że zyskały na wartości na tyle, że można je odsprzedać po cenie wyższej niż wyniosła cena zakupu.

Źródłem głosów o podatku katastralnym byli sami politycy. Wiceminister Piotr Uściński tydzień temu w RMF FM przyznał, że rząd chce interweniować na rynku nieruchomości, by ukrócić działania spekulantów i funduszu, które hurtowo wykupują mieszkania.

– Jeśli ktoś kupuje mieszkania tylko po to, żeby spekulować, i nie przeznacza tego mieszkania na wynajem, tylko mieszkanie stoi puste po to, żeby zyskało na wartości i żeby można było na nim zarobić, to tu jest pole do interwencji. Tutaj powinna nastąpić interwencja. Szykujemy rozwiązania dotyczące takich pustostanów – mówił Uściński.

Co można wyczytać między wierszami

Czy zapewnienie dwóch ministerstw, że prace nad podatkiem nie są prowadzone, zamyka sprawę? Niekoniecznie. Z jednej strony MRiT zdementowało pogłoski, ale z drugiej potwierdziło, że coś może być na rzeczy. Wskazują na to słowa „analizujemy” i „monitorujemy”. Takie czynności z reguły prowadzone są nie po to, by poszerzyć wiedzę podmiotu „analizującego”, lecz przedsięwziąć jakieś działania. O wprowadzeniu podatku katastralnego, który działa w wielu krajach świata, mówi się u nas od lat, ale żadna ekipa polityczna nie miała odwagi nawet rozpocząć publicznych rozmów na ten temat, nie wspominając o ogłoszeniu prac nad nim.

Czym jest podatek katastralny?

Podatek katastralny liczony jest od wartości katastralnej nieruchomości, czyli jego wysokość zależy od wartości domu, mieszkania czy też innego obiektu. Obecnie płacimy podatek od nieruchomości, który uzależniony jest przede wszystkim od powierzchni nieruchomości. Tę samą stawkę uwzględnia się przy obliczaniu podatku od kawalarki na obrzeżach i apartamentu w modnej dzielnicy. Właściciel tego drugiego zapłaci więcej ze względu na metraż, ale nie będzie to kwota, którą w jakikolwiek sposób odczuje. Co innego podatek liczony od wartości. Nawet 0,1 proc. liczone od 1,5 mln zł to niebagatelna kwota.

Nie wiemy, nad czym pracują urzędnicy ministerialni. Mało prawdopodobny wydaje się podatek katastralny od każdej nieruchomości, ale od trzeciej czy czwartej już tak. Jak więc rozumieć stanowcze dementi, które wystosowały dwa ministerstwa? W każdej plotce jest ziarno prawdy, a często zdarza się, że choć politycy zarzekają się, że jakiś budzący kontrowersje pomysł jest dziennikarskim wymysłem, to wkrótce okazuje się, że prace „po cichu” rzeczywiście trwały. A obecny Sejm przyzwyczaił nas do tego, że nawet bardzo złożone projekty ustaw głosowane są w ciągu kilku dni, bez szerszych konsultacji społecznych (vide: Polski Ład).

Czytaj też:
Kaczyński: Nie wprowadzimy podatku katastralnego. Czym jest to rozwiązanie?

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także